
Burza, deszcz, opóźnienie, kałuże… i energia, która rozgrzała Scenę Wody do czerwoności. Pyrkon 2026 zostanie z nami na długo!
Pyrkon 2026 zapisze się w kronikach DVARGI jako jedna z tych wypraw, o których opowiada się jeszcze długo po powrocie do domu. Był upał, była burza, był wiatr, deszcz, opóźnienie koncertu, kałuże, mgła unosząca się nad Sceną Wody… i była energia, która rozgrzała wszystko do czerwoności.
Nawet nas — dzieci kamienia — ten wieczór poruszył i wzruszył.
Z całego krasnoludzkiego serca dziękujemy wszystkim uczestnikom Pyrkonu za pląsy pod sceną, śpiewy, hulańce, uśmiechy i moc, którą daliście nam mimo wszechobecnej wilgoci. A belgijka pod sceną? To był prawdziwy smoczy ogon barw, radości i fantastycznego szaleństwa!
Ogromne ukłony kierujemy do Gżdaczy i Pokojowego Patrolu. Od chwili wjazdu na teren festiwalu aż do wyjazdu byliście dla nas cudowni, pomocni i gościnni jak Hobbici. Dzięki Wam czuliśmy się jak w domu.
Dziękujemy także ekipie technicznej Dobry Dźwięk Technika Eventowa za pełen profesjonalizm i dzielną walkę z burzą, wiatrem oraz totalną ulewą. Realizatorowi światła — za magiczną grę kolorów, blasków i cieni, która nadała naszemu koncertowi prawdziwie baśniowy wymiar.
Serdeczne podziękowania dla organizatorów Pyrkonu za zaproszenie. Być częścią tego wielkiego spotkania światów było dla nas ogromną radością i prawdziwą magią.
Dziękujemy również Wiktorowi Korszla, Barbarze Karlik Harfiarka oraz formacji Surtarang za dzielenie sceny i backstage’u. Wspólnie pokonaliśmy deszcz i po raz kolejny udowodniliśmy, że czas naprawdę bywa względny.
Robert Gonera — nasz niezawodny mistrzu FOH — dziękujemy za nagłośnienie i pełną profeskę, jak zawsze. Karolino, Elu, Samuelu — ekipo naszego wsparcia — dziękujemy za pomoc na scenie, pod sceną i za sceną. Jesteście niezastąpieni!
Dziękujemy też Jakubowi, Ani i Grzesiowi z Viimaheim za wsparcie pod sceną. Wspaniale było Was znów spotkać. A Grzesiu otrzymuje od nas specjalny krasnoludzki puchar za najwspanialsze pląsy i śpiewy w klapeczkach!
To była przygoda pełna prób: upał na próbie scenicznej, później trzygodzinne opóźnienie koncertu, wiatr, ulewa, błyski i grzmoty. W oczekiwaniu na zmianę pogody były też wspólne szanty i przyśpiewki — bo skoro los rzuca kłody pod nogi, to najlepiej przeskakiwać je śpiewająco.
Erglis dała radę nawet ze złamaną nogą, Fundin z katarem, a cała DVARGA — dzięki Waszej energii — ruszyła dalej z pełną mocą.
Dziękujemy raz jeszcze wszystkim i każdemu z osobna. Spotkało nas tyle życzliwości, że trudno opisać to słowami.
Do zobaczenia na szlakach!
DVARG RHUN KADGHAR!

